Długodystansowy rajd rowerowy – jak się przygotować od strony cukrzycy?

Od czego się zaczęło?

Od marzenia, z którego powstał ciekawy plan.Zobaczyć wschodnią część Polski z roweru, poczuć sielskość Mazur i Podlasia. Padło na szlak Green Velo, idealny dla początkujących cyklistek ze względu na malowniczą trasę, dobre oznakowanie i infrastrukturę.

Co Ci będzie potrzebne?

Zanim jednak marzenie wcieli się w życie, wypada się przygotować. Dla mnie najprostszą metodą jest wizualizacja – wyobraź sobie sytuację i zastanów się co Ci będzie wtedy potrzebne?

Na każdy wyjazd zabiera się ze mną oczywiście moja wierna towarzyszka, cukrzyca. To takie dodatkowe towarzystwo motywujące do działania.

Co za tym idzie, do przygotowania roweru, ubrań, ekwipunku, u mnie dochodzi jeszcze przygotowanie pod kątem cukrzycy czyli – co i ile będę jeść na śniadanie, jakie przeliczniki dawek insuliny zastosować, gdzie ją schować, żeby nie uległa przegrzaniu, a jednocześnie była pod ręką. Świetnie w tym celu sprawdza się mała sakwa na ramę, w której mam spakowany niezbędnik cukrzyka w trasie, czyli telefon w przezroczystej kieszeni z możliwością podglądu cukrów, glukozę w różnych postaciach, przekąski, glukometr i insulinę, a także naładowany powerbank. Insulinę trzymam w zwykłej kosmetyczce, nie sprawdziły mi się etui chłodzące, ale ciągle szukam na to rozwiązania. Nigdy jednak nie zostawiam jej w saszetce na rowerze, jak z niego zsiadam. Bardzo pilnuję, żeby nie przebywała na słońcu, bo stanie się bezużyteczna. Czasem mój niezbędnik noszę też w tzw. nerce, która ma tę zaletę, że nie muszę wypinać małej sakwy z ramy, ale i taką wadę, że w trakcie jazdy ciężko z niej wyjąć coś jedną ręką.

Dla ułatwienia sobie życia na wyjeździe, już w domu analizuję składy i wartości odżywcze jedzenia, które pakuję. A pakuję zawsze! Jadąc dziennie 70-100 km przez lasy, pola, łąki nie zawsze znajdziemy świetnie zaopatrzony sklep. Warto mieć przemyślane wcześniej, czym poratujemy się w sytuacji spadku cukru, głodu w środku puszczy czy nieprzewidzianego opóźnienia spowodowanego chociażby zmęczeniem. Ja przygotowując jedzenie, szykuję oszacowaną do wysiłku i mojego apetytu dzienną rację i mnożę razy ilość dni wycieczki. Oczywiście, przy dłuższych wyjazdach trudno wziąć ze sobą wszystko, ale warto chociażby wziąć bazę w postaci pieczywa i znanych sobie przekąsek. Mamy wtedy więcej czasu i energii na korzystanie z atrakcji, zamiast zadręczania się myślą czy uda nam się znaleźć na miejscu coś korzystnego dla diabetyka.

Bardzo istotne jest dla mnie spakowanie apteczki. Zawsze mam ze sobą:

-zapas insulin, pasków do glukometru i na ketony

-sensory i osprzęt do cgm

-plastry opatrunkowe w różnych rozmiarach

-gaziki nasączone spirytusem

-leki przeciwbólowe, przeciwalergiczne (ukąszenia owadów!), na biegunkę, aspirynę

-szoty z magnezem

-wit.C

-elektrolity

-małe, bezpieczne nożyczki

Zabieram też zapasowy pen do insuliny i baterie do glukometru. W trasie użyteczne są również chusteczki do rąk nasączone płynem antybakteryjnym- przed pomiarami, przed jedzeniem- dbam o czyste ręce.

Przydaje się też sporządzenie listy rzeczy do zapakowania. Przyznaję, że nie zawsze to wcielam w życie, najczęściej zaczynam pisać, a potem już układam wszystko w widocznym miejscu, żeby objąć wzrokiem czy wszystko mam.

A i jeszcze ważna kwestia – przy wyprawach rowerowych z sakwami to zabezpieczenie ładunku. Pakuję wszystkie rzeczy w worki strunowe, podzielone kategoriami- leki zapasowe, podręczne, batoniki, bielizna itd. Samo pakowanie do sakw rządzi się podstawowym prawem- od najmniej potrzebnych w czasie jazdy na dnie, do najbardziej na wierzchu. Leki zapasowe jak insuliny, w celu zabezpieczenia, można owinąć ubraniami albo przy wyższych temperaturach spakować razem z wkładem chłodzącym. Część sakw jest nieprzemakalna, ja jednak wolę dmuchać na zimne i nie musieć po ulewie wszystkiego suszyć całą noc zamiast spać.

To jak zadbam o przygotowanie jeszcze w domu, w dużej mierze przekłada się potem na przyjemność z wyjazdu. Nie sposób przewidzieć wszystkiego, dlatego ważne też jest nastawienie. Jeśli coś mnie zaskoczy, dam sobie radę! To co najważniejsze dla zdrowia i komfortu mam przemyślane i przygotowane, resztę zostawiam dla przygody, szansy na lepsze poznanie siebie i wspomnienia.

Pakujcie sakwy i w drogę!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *